niedziela, 23 października 2016

Przepraszam, ja nie umiem życia #3


Powiedz



— Powiedz tylko, że mnie nienawidzisz, że nie chcesz mnie już widzieć, że tak naprawdę nic nie ma prócz zgubnych urojeń idiotki, przyznaj, że nienawidzisz okrutnie, najmocniej, tak dogłębnie, powiedz to głośno i wyraźnie, nie raz, powtarzaj bezustannie — mów, że nienawidzisz od zawsze, i teraz, i na zawsze, że nienawidzisz tak mocno, jak nic i nikogo dotąd…
— Ale…
— Powiedz to, powiedz natychmiast, głośno przyznaj i nie kłam, nie miej krztyny litości, żadnego ubolewania, tylko to chcę usłyszeć — że nienawidzisz…
— Ja…
Prycham.
— Błagam najmocniej na świecie, o nic więcej nie proszę — tylko o te dwa słowa, które przyniosą wolność, tak upragnioną, tak potrzebną, wymarzone uwolnienie od ostatniej ostoi na świecie równie zbędnym jak ja — nienawidzę, nienawidzę — powtórz i będzie po wszystkim, i dodaj, że nie chcesz mnie widzieć — już nigdy, przenigdy na oczy nie chcesz zobaczyć tej żałosnej istoty, imitacji człowieka, namiastki życia, wiecznej porażki — powiedz to jako ostatnie mgnienie litości i miłosierdzia, potem będzie po wszystkim, i wszystko będzie dobrze.
— Przes…
— Nienawidzę cię — tylko tyle, czy tak dużo wymagam, czy to aż tak wiele? Wystarczą dwa słowa na zakończenie wszystkiego i naprawdę będzie lepiej, zaufaj mi — przyjdzie ukojenie, ta wolność od mej osoby, zrzucimy ten bagaż istnienia, które istnieniem być nie powinno, a stało się jakoby życiowe przejęzyczenie i teraz tkwi tu, zalega, ale już niedługo, wierz mi — już niedługo.
— Idiotka!
Uśmiech, szept, niema łezka.
— Oby wystarczyło.



6 komentarzy:

  1. Czy ona to naprawdę wszystko mówiła? czyc też może tylko czesc slow, te pomiedz myslnikami? dlaczego tak bardzo chciala, aby rozmowca powiedzial, ze jej nienawidzi? Dlaczego tak jej zalezalo? mysle ze gdyby naprawdę by jej nienawdził, byłoby o wiele gorzej.ale widać, że tak nie jest. O czym właściwie świadczy ta "idiotka".ale chyba najabrdziej mi się podobało to, że poprzez niezaposywanie "nienawidzę cię" kursywą czy w cudzysłowie można było to odczytywać tez, jakby to narratorka nienawdziła swojego rozmówcy albo samej siebie - jeśli mówiła do siebie. Ciekawe, czy cierpi na to samo co jej matka? Bardzo interesująca konstrukcja postu. Ale nie da się ukryć, że faktycznie to wszystko jest dość depresyjne... Zapraszam serdecznie na nowośc na niezaleznosc-hp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w największej części dialog z wyraźną przewagą słowną po jednej stronie - jej. Z jednej strony cieszę się, że powstało tyle pytań, ale z drugiej zaczynam mieć wątpliwości, czy dalszy ciąg wszystko wyjaśni, czy zdołałam zawrzeć w tych krótkich częściach wszystko, czego czytelnik potrzebuje do zrozumienia sytuacji bohaterki.
      Zobaczymy, ale przyznaję, że drżę już nieco :(
      Dziękuję ogromnie i ściskam mocno! ;*

      Usuń
  2. Ciekawa jestem, dlaczego ktoś aż tak bardzo prosi o nienawiść. Może te dwie osoby łączą jakieś większe uczucia, które bohaterka chce przerwać, bo sądzi, że bez zaangażowania się w coś, będzie jej łatwiej? Nie wiem i nie umiem tego połączyć z poprzednimi częściami :D Ale podobało mi się. Ten dialog brzmiał trochę jak wołanie o pomoc. Wyobraziłam sobie dziewczynę, która gada co jej ślina na język przyniesie, żeby tylko ukryć to, co naprawdę czuje. I chłopaka, który kompletnie nic z tego wszystkiego nie rozumie. A czy moje wyobrażenia są słuszne? Pewnie kolejne części mi coś rozjaśnią, dlatego czekam na nie niecierpliwie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę mam nadzieję, że następne części przyniosą choć część odpowiedzi na powstałe pytania i załatają dziury, które powstają - nastąpi logiczne zespojenie poszczególnych tytułów. I choć zaczynam się nieco bać, że mi się nie udało, poczekam na ostateczny werdykt.
      Ale jak już mówiłam przy wcześniejszych - jesteś bardzo blisko mojej wizji, niemal podążasz moim torem myślenia, co naprawdę raduje mnie ogromnie.
      Dziękuję pięknie! ;*

      Usuń
  3. Teraz się zastanawiam czy to tylko jej myśli, przewidywanie tej rozmowy z matką (zapewne z matką, zgaduję), czy jest to taki scenariusz co jej powie, gdy już stanie pod jej drzwiami, czy ta rozmowa może odbywa się naprawdę? Myślę, że odpowiedzi na to pytanie poznam w dalszych rozdziałach, więc od razu do nich przechodzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o mój zamysł, rozmowa jest prawdziwa, ale nie odbywa się z matką. Rozwiązanie jest zawarte w dalszych rozdziałach, nawet w trzyczęściowej serii stanowiącej poniekąd zakończenie tej.

      Usuń