niedziela, 30 października 2016

Przepraszam, ja nie umiem życia #4


Skrzydła






Słyszę.
Głośne dudnienie dobiega od strony drzwi, tak okrutnie, tak złośliwie, tak perfidnie przerywa tę chwilę wolności, ten moment wytchnienia, i dudni, i dudni mocniej, coraz mocniej łomocze ktoś w te drzwi, a ja stoję i słyszę, wcześniej patrzę, potem idę, coby drzwi otworzyć i by łomot ustał.
Ustaje — patrzą na mnie te brązowe oczy, dogłębnie wpatrują się w moją marną postać i nic prócz mego serca nie dudni już tak okrutnie mocno.
— Idiotka! — krzyczy.
Bolą te oczy strasznie, patrzą, wwiercają się we mnie, potem krążą zawiedzione dokoła, widzę ten zawód w brązowych tęczówkach, widzę to rozczarowanie, ból okrutny serca — wzrok pada i na okno. Otwarte na oścież, rozwarte dogłębnie, jaśniejące wolnością i wzywające do siebie okno mam w pokoju, na które patrzą teraz brązowe oczy i zapewne próbują zrozumieć, a zrozumienie przychodzi prędko, wcale nietrudno — to zrozumienie boli jeszcze mocniej, całkiem mocno, rozczarowanie nie mija, pewnie nie minie, co przyjmuję z pokorą i pochylam głowę. Te oczy bolą okrutnie.
I wszystko milczy dokoła, wzrok pali, pali całe ciało — od góry do dołu, od prawej do lewej, przeszywa ten ogień całe wnętrze zupełnie zasłużenie, ale nic nie mówią te brązowe oczy, lecz nic mówić nie muszą, bo ja słyszę wszystko aż za mocno, aż za nadto, wszystko słyszę, pobrzmiewają wyrzuty w mych uszach, w mej głowie — okrutnie, przeraźliwie zawisły nade mną. Okno wciąż woła.
A wewnątrz już spokój, już cisza panuje i ta obojętność wkradła się na nowo, jedynie przez moment skłócona przez wyrzut — i już nic nie czuję, i już nic nie boli i znów czarne skrzydła wolności tej upragnionej, tej wymarzonej, modlonej codziennie rozdzierają me wnętrze tak okrutnie srodze, i ciągną, i biegiem ku tej mej wolności gonią aż do okna, które tam rozwarte woła coraz głośniej. Tylko że one patrzą tak mocno i okrutnie, i trzymają w miejscu z daleka od okna, i chociaż nie mówią to słyszę ich krzyki i znieść ich nie mogę, nie chcę, nie potrafię — bo od tego życia tej wolności chciałam, a brązowe oczy niszczą wszystko doszczętnie — one nie pozwolą, one tu trzymają i już sama nie wiem, czy chcę pozwolenia, czy jeszcze mocniej pragnę utrzymania, przy życiu, przy świecie, przy niedoli okrutnej, zwanej czasem życiem, częściej wręcz torturą, lecz słodkie tortury i też słodsze życie, gdy brązowe oczy krzyczą tak zawzięcie.
I czy skrzydła czarne wiodące od życia, czy brązowe oczy trzymające uparcie — nic nie jest w stanie ukoić tej pustki, która wypełnia tak mocno, tak zacnie, całe me wnętrze tej obojętności, która nie boli, lecz i nie osładza — tak tkwię zawieszona w bezkresnej niewiedzy do czego to życie służy i ma służyć — i boli tak właśnie ta nieumiejętność — życia, przeżycia, dożycia do kresu, a co z tego kresu, skoro życie to życiem wcale nie będzie, a jedynie namiastką, ułudą życiową, której kres niczym się różnić nie będzie od wstępu.
Czarna dusza woła, słyszę ją wyraźnie — już czas, to czas, właśnie teraz, by wybrać tę wolność nad splątanie życiem, i ciągnie tak mocno, i wyrywa się nieustannie w stronę okna, wolności tej bez zobowiązań, a ja wiem, że pragnę jej mocniej niż wszystko, nad życie ja marzę o tej chwili wytchnienia.
Ale potem patrzą te brązowe oczy, a chociaż wołanie to nie ustępuje, ja stoję i czekam aż milczenie głośne, zamieni się w słowa, aż mnie uratuje.
I milczy, i patrzy, ja słyszę, i znikam.
Dotyk. Wzrok. Wciąż milczy.
Potem szepcze cicho:
— Przecież nie masz skrzydeł.


8 komentarzy:

  1. O matko.jak ty to robisz?ciesze sie,ze brązowe oczy przyszły i w jakis sposob pomogły.nienawidze okna.najbardziej podobał mi się fragment,w ktorym napisałaś o torturach i życiu.tu nie chodzi jedynie o sens,ale i grę słów:np.to o słodkości.ach.to opowiadanie...treść-czuje się ten ból.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie się cieszę, że da się coś poczuć podczas czytania, ogromnie!
      Dziękuję i ściskam ;*

      Usuń
  2. To okno odebrałam jako taką metaforę samobójstwa. Niekoniecznie jako chęć dosłownie wyskoczenia z okna, ale na pewno chęć zakończenia swoich męczarni. I takie rozerwanie między oknem, a oczami. Jedno pcha na samo dno, a drugie usilnie z tego dna wyciąga. I nie wiadomo, co oddziałuje na bohaterkę mocniej. Uważam, że świetnie pokazałaś to jej zawieszenie między jednym a drugim światem. Tak to nazwę. Świat "za oknem" - ten upragniony odpoczynek - i świat - ten piękny, ale czasem też bolesny - który może zobaczyć jeśli wybierze "oczy". Ciekawa jestem, którą opcję wybierze... Tą łatwiejszą, czy jednak będzie walczyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję mocno za tę interpretację, ogromnie mnie cieszy fakt, że z tego tekstu wynika coś więcej niż jedynie dosłowne rozpatrywanie pojedynczych zdarzeń.
      Dziękuję i ściskam mocno! Odpowiedź już niebawem, naprawdę ;*

      Usuń
  3. Przyznam szczerze, że ten rozdział był jak dla mnie za dużą metaforą. Być może utraciłam na wrażliwości, że nie potrafię go zrozumieć, a może po prostu nastawiłam się na rozmowę z matką, którą przecież czytelnikowi zapowiadałaś i powinna się w końcu odbyć. Cóż, może ona jest na samym końcu i prowadzi do kresu opowiadania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu jest tak napisany, że ciężko go zinterpretować? Nie wiem. Byłam z niego mocno zadowolona, co nie zdarza mi się zbyt często. Bohaterka stoi po prostu na rozdrożu i nie ma pojęcia, co zrobić - tak mocno chciałaby uciec od życia - "odlecieć", ale z drugiej strony tak mocno chciałaby zasługiwać na życie z innym człowiekiem tutaj, na ziemi.

      Usuń
  4. Za drugim czytaniem tekst wywołuje takie same emocje jak za pierwszym *-* Podoba mi się mega, mega. Wiem, że chcesz skończym z tymi depresyjnymi tekstami, ale nie da się ukryć, że jesteś w nich dobra. Ale myślę, że skoro Ci wychodzą, a nie jest to prosty temat, to teksty w innej tematyce również w końcu Ci się udadzą i się nimi pochwalisz :3
    Wybacz, komentarze będą krótkie raczej, bo jestem na telefonie i nie mam dostępu do komputera ;-;

    OdpowiedzUsuń
  5. Za drugim czytaniem tekst wywołuje takie same emocje jak za pierwszym *-* Podoba mi się mega, mega. Wiem, że chcesz skończym z tymi depresyjnymi tekstami, ale nie da się ukryć, że jesteś w nich dobra. Ale myślę, że skoro Ci wychodzą, a nie jest to prosty temat, to teksty w innej tematyce również w końcu Ci się udadzą i się nimi pochwalisz :3
    Wybacz, komentarze będą krótkie raczej, bo jestem na telefonie i nie mam dostępu do komputera ;-;

    OdpowiedzUsuń