wtorek, 4 października 2016

Tak sobie myślę... #3


Niedopowiedziane





I gdybyś nie popatrzył, wszystko byłoby dobrze. A gdybyś nie zapytał, byłoby nawet lepiej. Ale ty popatrzyłeś, potem zapytałeś.
Runęło.
Wszystko — doszczętnie.
Spojrzeniami, pytaniami, uśmiechami toczyłeś walkę z góry skazaną na porażkę, dzielnie dzierżyłeś lichy oręż — nieustający, lecz próżno nadziei było szukać w zwycięstwie, które nie miało prawa zaistnieć. I nie zaistniało.
Patrzyłeś — dlaczego zacząłeś patrzeć? Nie lepiej, nie łatwiej było z zawiązanymi oczyma błądzić po świecie istoty nieudolnie naśladującej życie? To wszystko twoja wina, wyrzutów na moje barki nie złożysz, nie podźwignę ciężaru twojego błędu — ja ostrzegałam.
Krzyczałam głośno i donośnie, mówiłam: ten krok będzie ostatnim. I stąpałeś po lodzie kruchym, nieudolnie skleconym bruku życiowej imitacji. Tymczasowym. Bo postawiłeś ten pierwszy — śmiercionośny — krok.
Idiota.
Pytałeś — po co zacząłeś pytać? Nie lepiej, nie łatwiej było z milczeniem na ustach doczekać do samego końca zbrukanego istnienia? To wszystko twoja wina, za błędy umyślne płacić nie będę, bo nie zniosę balastu ponad miarę skrojonego — przecież próbowałam.
Mówiłam za każdym razem: to czas, by się wstrzymać, czas zrobić krok wstecz — cofnij się, póki los daje szansę na samoocalenie. Nie skorzystałeś.
Teraz patrzysz, teraz pytasz.
Za późno.

Już wszystko skończone.

— Dlaczego?
— Nie wiem. — Wzruszam ramionami. Nic więcej nie mogę. Nie chcę.

I stoisz oko w oko z najgorszą cząstką mojego istnienia, skrywaną głęboko, najgłębiej chowaną przed światem zewnętrznym, wciskaną każdego kolejnego dnia w zakamarki postrzępionej duszy, zmęczonego umysłu.
Widzę przerażenie w oczach tak bliskich, tak znienawidzonych zarazem — przecież ostrzegałam — ty nie posłuchałeś.
I zrobiłeś krok za daleko, zbyt blisko wyciągnąłeś ręce pomocne, odtrącone natychmiast — Zakłócające Przebijające barierę budowaną latami. Trwającą.

Chciałeś zobaczyć, chciałeś doświadczyć zbliżenia nieudolnego, odrzeć mnie z siebie samej, której na próżno szukać mogę w osobie prezentowanej — skrywam między wierszami nieuświadomiona. Ile mnie w sobie samej — nie wiem.
Chyba nie chcę wiedzieć.

I odtrąceniem zwieńczyłam wszystko, co budowaliśmy przez chwile dobre niedobre lepsze gorsze zapamiętane pominięte — wszystkie, bo popatrzyłeś przez barierę nieudostępnioną, bo zapytałeś…

— Dlaczego? — Ponawiasz niestrudzony.
Nienawidzę bardziej.
— Nie wiem. — Wzruszam ramionami. Nie chcę — wiem.


6 komentarzy:

  1. Ciężko mi komentować teksty, które są tak bardzo naszpikowane emocjami. Świetnie mi się czyta, ale gdy kończę to nie wiem, co powiedzieć. Nie wiem, jak dobrać swoje myśli w słowa i jak je potem przekazać.

    Słowa i przemyślenia tej dziewczyny skojarzyły mi się z takim typowym damskim niezdecydowaniem. Czegoś nie chcę, ale nie wiem czemu nie chcę. Jestem, ale nie wiem jaka jestem. Coś bym zrobiła, ale nie wiem co. Do kogoś bym napisała, ale nie wiem do kogo. Nie wiem czy to dobrze interpretuję, ale wydaje mi się, że bohaterka sama nie wiedziała czego chce od życia. Było jej dobrze, gdy nikt nie patrzył i nie pytał, bo nie musiała się przed nikim otwierać, a potem - odtrącać. Chłopak najwidoczniej chciał się przebić przez ten mur, który wokół siebie tworzyła, ale ona nie potrafiła go dopuścić do siebie wystarczająco blisko. Moim zdaniem ten tekst mówił o ucieczce, o niezdecydowaniu i niemożności opanowania takiego wewnętrznego zamknięcia. O wiele łatwiej było odtrącić tego chłopaka, niż spróbować zrozumieć samą siebie.
    Ja tak to widzę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana! Dziękuję ogromnie za to, że napisałaś ten komentarz, że chciałaś się podzielić przemyśleniami, jakie przyszły Ci do głowy podczas czytania i nawet później. To strasznie dużo dla mnie znaczy!
      Przyznam, że Twoja interpretacja jest mocno trafiona z tym, co miałam w sobie podczas tworzenia - podąża tą samą ścieżką niepewności, strachem przed ryzykiem i zbliżeniem do człowieka.
      Dobrze widzisz ;)
      I za to widzenie dziękuję raz jeszcze z całego serca, bo wiem, że nie jest łatwo pisać o tekstach, które nie skupiają się stricte na fabule/akcji, a emocjach.
      Ściskam mocno ♥

      Usuń
  2. Piszesz te tekstu bardzo specyficznie, z alternatywnym zapisem, w alternatywny sposob,ale je kocham. Trudno je komentować. Mozna to robic oddzielnie, a mozna tez łączyć z poprzednimi częściami. Gdy patrzę na to jako jedna czesc, jest bardziej smutno:bo jest tutaj niezdecydowanie,strach, zamknięcie się w skorupie. Gdy patrze w odniesieniu do tekstu od Lustra-nie jest tak zle, bo wtedy dziewczyna była kompletnie załamana, bała się, ze straciła własne sumienie, a turaj znajduje się w trakcie powrotu do świata z innymi ludźmi. Tak mysle. Przepraszam za zwłokę. Pozostałe teksty skomentuję w najbliższej przyszłości :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oh, to najmilsze, co mogłabym usłyszeć, naprawdę! ♥ Strasznie się cieszę, że forma i treść przypadły Ci do gustu, a jeszcze mocniej cieszy mnie fakt, że dostrzegasz różnoraką interpretację w różnorakich kombinacjach tekstów, bo to znaczy, że udało mi się poniekąd osiągnąć to, co zamierzałam.
      Dziękuję ogromnie! ;*

      Usuń
  3. Ja ostatnio odnoszę wrażenie, że ludzie mniej wrażliwi, mniej myślący, zajmujący się sprawami tylko tymi przyziemnymi są o wiele szczęśliwsi. Oni nie zadają sobie zbędnych pytań i nie czują zawodu, gdy nie znajdą na nie odpowiedzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i jest nieco racji w tym stwierdzeniu, ale czy można być w pełni szczęśliwym, tak po prostu odgradzając się od uczuć i dylematów tkwiących głęboko w nas? Nie sądzę.

      Usuń