sobota, 8 października 2016

Tak sobie myślę... #4

Moje imię — egoizm





Czasem chciałabym żebyś był tylko dla mnie jednej jedynej dla nikogo więcej, zamknąć cię w złotej klatce ja marzę nad życie, by napawać się twoim istnieniem tak mocno.
Każdego kolejnego dnia.
Każdej kolejnej godziny, minuty, sekundy…
By nikt nie stał między nami, by nic nie stanowiło granicy nie do przekroczenia. Tylko dla mnie byś żył. Był.

Ale widzę barierę nie do pokonania, otoczony niedoścignionym pragnieniem ludzkiego współtrwania jesteś poza zasięgiem moich lichych dłoni. Kruche palce nie mogą dotrzeć tak daleko, ręce nie zacisną się wokół twojej osoby. Więc trwam w oddali — wstrzymana.
Z sercem oddanym w całości osobie tak dalekiej, tak bliskiej jednocześnie, bo wypełniającej wnętrze od dawna, zdaje się, że na zawsze — ubolewam.

I wiem, że mogę tylko patrzeć. Że na nic więcej mnie nie stać nie jestem gotowa nie umiem nie stworzył mnie nikt do bycia przeżycia kochania istnienia trwania z innym człowiekiem. Nieudolna. Niedopracowana. Niedoczłowieczona jestem nadzwyczaj i z człowiekiem nie umiem — żyć. Być.

Czasem chciałabym żebyś był tylko dla mnie jednej jedynej dla nikogo więcej, trwał przy mnie bez względu na mnie samą niezasługującą, tak poczuć się blisko i bliżej z tobą z nikim więcej.
Choć jednego dnia.
Choć jednej godziny, minuty, sekundy…
By nic nie stanowiło przeszkody niewyobrażalnej, by nikt nie ganił za ten brak rozmyślności w zbliżaniu nieudolnym. Tylko ze mną byś żył. Był.

Ale tworzę przestrzeń niedoprzeskoczenia, niedowydostania utkałam samotnię i już nie wyjdę, ty mnie nie wyciągniesz — nie mogę pozwolić ci wejść. Stąd nie ma ratunku, wyjścia szukać na próżno, więc zgubiona nie dam ci się zgubić i nie zgubię cię sama. Zbyt wiele znaczy dla mnie istnienie tak niezwykłe — równie niedoścignione.
Twoje.

I wiem, że niedługo przestanę patrzeć, że stracę jedyne, co przy życiu trzyma mnie na nici ostatniej, z dnia na dzień rozrywanej — bo w końcu znikniesz, odejdziesz, ja zostanę sama. Sama ze sobą trwać będę w życiu nieskalanym ludzkim uczuciem, dotykiem, istnieniem — a wtedy nić się urwie — nastąpi uwolnienie.
Otchłań nieistnienia, wolność skonania. Nie żyć — nie być.

Czasem chciałabym żebyś był tylko dla mnie jednej jedynej dla nikogo więcej, dlatego tak patrzę jakbym nie patrzyła, mówię jakbym nie mówiła, żyję jakbym nie istniała i odtrącam marzenia o ludzkich odruchach — już niedługo.
Czasem chciałabym żebyś był tylko dla mnie jednej jedynej dla nikogo więcej.
Ale wiem, że nie umiem:
być tylko dla ciebie jednego jedynego dla nikogo więcej — nie umiem być nawet dla siebie. 




8 komentarzy:

  1. Wow.
    Takie egoistyczne te myśli, ale jakoś nie umiem przestać uważać ich za słodkie i ludzkie - bo przecież ludzką rzeczą jest pragnąć bliskości, obecności drugiego człowieka, miłości. Ogólnie czuć nieco egoizmu. Jest to dla mnie takie naturalne XD
    Czytając tekst, wyobraziłam sobie taką parę kochanków, która łączy się w tańcu, ale jakby właśnie ten egoizm stał im na przeszkodzie do bycia szczęśliwymi w pełni - bo z egoizmem zazwyczaj łączy się zazdrość i zaborczość, co sprawia uczucie zamknięcia w klatce, a tego nikt nie lubi jednak.
    W sumie odnoszę też wrażenie, że kobieta jest ucieleśnieniem takiego egoizmu i zastanawia się, czy ona jest jeszcze sobą czy już tylko egoizmem, ale boję się, że to już jednak nadinterpretacja XD
    Nie idzie mi coś komentowanie ostatnio, wybacz ;(
    Tekst świetny - kocham Twoją emocjonalność *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba rodzaj egoizmu, który mimo wszystko każdy w sobie ma - jedni więcej, inni mniej, ale zawsze jest ta potrzeba bliskości.
      Bohaterka nie jest zła, stara się przekonać samą siebie, że nie jest złym człowiekiem, ale czuje inaczej i to chyba najmocniej ją dobija, więc spokojnie - raczej nie nazwałabym tego nadinterpretacją ;)
      Dziękuję ogromnie za wszystko! Zdaje mi się, że już tonę w tekstach przepełnionych żalem i egoizmem, i nijak nie umiem się z nich wydostać, choćbym najmocniej chciała. Więc tym bardziej dziękuję, że przy nich trwasz ;*

      Usuń
  2. Bohaterka z tej części i z poprzedniej mają moim zdaniem bardzo wiele wspólnego. Nie wiem, czy to jest ta sama osoba, bo nie wiem czy kolejne części "Tak sobie myślę" tworzą całość, czy są niezwiązanymi ze sobą historiami różnych bohaterów. W każdym razie i w 3. i tutaj dziewczyna wydaje się być bardzo niepewna siebie, zagubiona w swoich uczuciach. Niby chce bliskości drugiego człowieka, a tak naprawdę wie, że mogłaby temu nie sprostać. Ciekawa jestem czemu... Skąd biorą się w człowieku takie odczucia. Czemu z własnej woli odpycha to, czego pragnie. Myślę, że to bardzo unieszczęśliwia, blokuje w poznawaniu świata i nowych emocji, które mogłyby kompletnie zmienić podejście do niektórych spraw. Ale z drugiej strony, jak człowiek przekona samego siebie, że się do czegoś nie nadaje, to potem trudno zmienić zdanie. Trudno potem poczuć, że warto spróbować.

    Pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałabym ściśle określać, czy to ta sama postać, czy jednak nie. Myślę, ze decyzja nalezy już do czytającego - sądzę, że tak będzie lepiej.
      Matko, aż mi oczy wyszły z orbit, bo nie sądziłam, że da się tak odczytać to, co przekazać próbowałam. A to dla mnie ogromna radość, że tyle wyciągnęłaś z tego tekstu - każde kolejne zdanie idealnie opisuje to, jak bohaterka się czuje, sposób, w jaki myśli, postrzega świat i samą siebie.
      Dziękuję mocno za wszystko, naprawdę! Ściskam :*

      Usuń
  3. Najbardziej dobiła mnje końcówka. Zastanawia mnie, czy ta dziewczyna naprawdę zrobiła cos złego (wtedy odniesienie na przykład do drugiej czesci pewnością istnieje) czy to siedzi w niej; ta niepewność, strach? Byłoby miło, gdyby chłopak ja zauważył,porozmawiał, ale oba musi dać mu po sobie znac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ona sama nie do końca wie, jedynie czuje "za mocno", jeśli tak wgl się da i nie potrafi sobie ze wszystkim do końca poradzić. Jest przepełniona uczuciami, które nie zawsze potrafi zrozumieć. Strach, niepewność - to na pewno. Ale oby było też coś więcej - przynajmniej wtedy będziemy mogli mówić o jakiejś nadziei.
      Dziękuję! ;)

      Usuń
  4. Ja ogólnie uważam, że egoizm nie zawsze jest czymś złym. Istnieje coś takiego jak zdrowy egoizm. Jednak faktycznie nie można chcieć posiadać człowieka na własność, trzeba pozwolić mu oddychać.
    Co do samego opowiadania to mam takie same pytania i wątpliwości jak Redka (Ruda), chodzi o to, że brakuje mi opisów, że nie wiem czy to jedna i ta sama bohaterka czy zupełnie inna osoba, a taka wiedza czytelnikowi by się jednak przydała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba postąpić egoistycznie, postawić choć trochę dobro własne nad innych, bo jeśli my nie zadbamy o siebie, to jest niewielka ilość osób, które będą w stanie to zrobić. Musimy znaleźć balans pomiędzy dbaniem o siebie i innych, przynajmniej takie moje zdanie.
      A ja wręcz przeciwnie - nie sądzę, by ta wiedza coś zmieniała. Ta seria jednak nie odnosi się konkretnie do jednej postaci. Jest to zlepek przemyśleń, odniesionych wrażeń dnia codziennego, ujęta jednak w nieco innej formie.

      Usuń