niedziela, 6 listopada 2016

Tak sobie myślę... #5


Mój egoizm — to wspaniały dzień, by umrzeć.

Oto dziś pora nadeszła — nastał moment wytchnienia,
Spełnię własną zachciankę, kaprys uwolnienia,
Swobody od świata, który swoim trudem,
Zniszczył mnie doszczętnie i przytłoczył bólem.

Już czuję jak życie, choć wciąż we mnie tkwiące,
Ustaje powoli, odchodzi ze słońcem,
Które tam w oddali ucieka przed nocą,
Dzień dawał nadzieję, zmierzch napawa mocą.

Więc oto ja, najgorsza wśród ludzi,
Znosząca pogardę, ciągle litość budzi,
Uwolnię od świata wszelkie iskry życia,
Tkwiące w resztkach duszy — niech wyjdą z ukrycia.

Ten świat zasługuje na dobro, na wolność,
Od istoty słabej, która swoją godność
Oddaje na poczet ludzkiego istnienia,
I wtem serce czarne w jaśniejsze się zmienia.

Znalazłam odpowiedź w świecie mej rozpaczy,
Na jedno pytanie, które jeszcze walczy,
O chwilę, o moment na tym ludzkim świecie
— Co to życie robi z nieudolnym śmieciem?

Życie boli mocno — tak, to ta odpowiedź,
Na więcej mnie nie stać, wygłoszę więc spowiedź,
I przyznam przed sobą wszelkie ułomności,
Które mnie z człowieczych wyrzucają kości,

Nie jestem człowiekiem, miano to zbyt ważne,
Za dużo mnie dzieli od tych wyobrażeń,
Gdy przychodzę godna ludzkiego istnienia,
Dziś odejdę cicho — moment uwolnienia.

Niech świat już odetchnie od mej złej osoby,
Niech ludzie nie cierpią za wszelakie szkody,
Jakie wyrządziłam szukaniem znaczenia
Istnienia postaci niczym majaczenia

Po nierównych ścieżkach okrutnego życia,
Bez mapy, kompasu, bez szansy ukrycia
Za mocną barierą dzielącą od świata,
By ludzie tu żyli, by minęły lata

Które koniec końców zwieńczyłyby kresem,
Życie niby marne, lecz z większym kretesem,
Skończyłby się żywot aktywny postaci,
Która nienawidzi, która wszystko gładzi.

I tylko jedno trzyma mnie wciąż w życiu
Jest moment zwątpienia — co jest złego w byciu?
Bo patrzę Wam w oczy i kłamię bez skruchy,
Że ja kocham życie, a człowiek jest głuchy

Na kłamstwa, na prawdę — nie słyszy wahania,
Więc kłamię bezczelnie, nie szukam uznania,
A jedynie szczypty, nieco aprobaty,
Bo nie ma już czasu, nie ma innej daty.

A chociaż boleć Was będzie okrutnie,
bo znowu postąpię aż tak samolubnie,
by odejść szybciutko, i by już nie patrzeć,
jak wy odchodzicie, jak ja po was płaczę.

A chociaż boleć mnie będzie straszliwie,
gdy zrobię krok pierwszy, drugim już nie chybię,
i po chwili zniknę w tej otchłani nieba,
wy będziecie płakać, choć mówię: nie trzeba.

Oto pora nadeszła — nastał moment wytchnienia,
Gdy od śmierci kradnę łaskę nieistnienia,
I tak cicho znikam za barierą nieba,
Krok jeden, krok drugi…

Mówiłam: — Nie trzeba...






*nazwałabym powyższe wypadkiem przy pracy, bo są osoby, które takiej formy pisać nie powinny ze względów czysto humanitarnych wobec tych, którzy nieszczęście mieć będą na ów wypadek trafić;
ale że czasem nastają takie dni, gdy na pierwszy plan wychodzą czysto egoistyczne pobudki, oto jest — przeproszę, ale nie żałuję, bo czasem trzeba — niedługo zawita proza — z mniejszym wyrzutem sumienia

7 komentarzy:

  1. Hej hej ;) wow, nowa forma, wiesz! podoba mi sie bardzo, dobrze się czyta, jest rytmiczny. ale nie podoba mi sie jego treść. Ja chcę, żeby brązowe oczy ją uratowały... ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, dobrze, że nie było aż tak tragicznie ;)
      Dziękuję ogromnie! ;*

      Usuń
  2. Jestem pod wrażeniem, naprawdę! Pisanie wierszy to niełatwa sztuka, a Twój był po prostu cudowny! Choć dołujący, wstrząsający, przygnębiający i tragiczny na końcu, to piękny. I mówię to ja, osoba, która nie przepada za wierszami:D
    Masz talent! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie wierszy to dla mnie sztuka niepojęta, dlatego tak mocno boję się je wstawiać - nigdy nie jestem pewna ani odrobinę, czy jest coś wart.
      Oddycham z ulgą i dziękuję mocno! ;))

      Usuń
  3. Od razu napiszę, że ja się na wierszach nie znam. Mnie wydaje się być ładny, rymuje się, a więc jest taki "rytmiczny". Sens też ma i o dziwo, zrozumiałam wszystko i chyba umiałabym go trafnie zinterpretować. Natomiast z moich lekcji języka polskiego jeszcze za czasów liceum, pamiętam że używanie w wierszu niemal wszystkich słów już "wytartych" jest czymś co może go skreślić, zamiast wynieść na wyżyny, no bo niemal w każdym jest ból, cierpienie, miłość, złość, życie - to są słowa, które się tak często w wierszach powtarzają, że już nie wzbudzają w czytających owy wiersz żadnych emocji, bo "to już było, wielokrotnie, bo to nic nowego". Przynajmniej zawsze nam tak polonistka powtarzała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o poezji też większego pojęcia nie mam i uważam, że raczej nie powinnam się nią w ogóle zajmować, bo do tego trzeba mieć i talent i nabyte umiejętności. Ale czasem mam taki kaprys, no i powstają - czasem lepiej, czasem gorzej. Ale nie ukrywam, że nawet wierszami nie ośmieliłabym się nazwać tych tworów.
      A co do treści, może i jest sporo racji w tym, co napisałaś. Ale z kolei, czy nie można pisać o czymś tak powszechnym, jak emocje i uczucia trapiące ludzi na co dzień, tylko dlatego, że już wcześniej ktoś temat ten podniósł? Wtedy nie byłoby ani poezji, ani prozy. Nic by nie było, bo o wszystkim już pisano. Tylko że każdy robi to na swój sposób, dopasowując poszczególne tematy do własnego postrzegania świata i ludzi, oraz niejako, często podświadomie, do otoczenia, w jakim przyszło mu żyć.
      Cieszę się, że twór ten nie stanowił problemu w zrozumieniu i dziękuję ogromnie za przeczytanie! ;)

      Usuń
  4. I ja się na wierszach ni trochę nie znam ._. Więc napisze, ze mi się podobał.
    W sumie Twoje wiersze są podobne do Twojej prozy, ale jednak wierszy ocenić nie umiem XD Trochę dziwne.

    OdpowiedzUsuń