niedziela, 5 marca 2017

Post informacyjny

Od razu chciałabym zaznaczyć, że post ten nie zwiera żadnych istotnych informacji, a służy jedynie temu, by blog nie wyglądał jak umarły - bo jeszcze żyje ;) 
Jestem, zaglądam tu i tam, ale pisanie aktualnie odłożyłam na półkę, bo po prostu mi nie wychodzi - dlatego nie mogę wstawić tutaj nic godnego uwagi. Coby się nie odzwyczaić zupełnie czasem sobie coś skrobię i próbuję stanąć na nogi, jak na razie z marnym efektem, ale może cierpliwość popłaci. Nie znaczy to, że nie ma mnie w blogosferze - w sumie ciężko będzie się mnie pozbyć.

Mam nadzieję, że u wszystkich wszystko dobrze, przynajmniej lepiej niż u mnie i do napisania, przeczytania - weny! 

AA.

12 komentarzy:

  1. Ja czekam cierpliwie, bo wiem, ze prędzej czy pozniej cos sie tutaj pojawi :) i super, ze napisałaś wiadomosc. U mnie z wena akurat dzisiaj b.dovrze, bo napisałam jakies 60% rozdziału ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, strasznie mi miło to słyszeć! Czekam więc cierpliwie na rozdział i cieszę się, że wena dopisuje, oby tak dalej! ;))

      Usuń
  2. Cóż, ja i tak u Ciebie mam jeszcze sporo do poczytania. Nadal najbardziej podobał mi się "Ikar" ze wszystkiego co dotychczas u Ciebie przeczytałem. Mimo wszystko, to jednak trochę smutne, że nie tworzysz. Ja się staram nawet pomimo zapracowania i remontu, by nie zapomnieć jak to się robi, by móc się odpowiednio rozpisać.

    Tomek zaparkował przed dziwnym budynkiem. Zdaniem Pauliny, ta ruina wyglądała na całkiem opuszczoną. Nawet przez moment bała się z nim iść, bo wyraźnie zmierzał do wejścia na starą i ciemną klatkę schodową. Szybko jednak pomyślała, że jej obawy są zupełnie nieuzasadnione, bo przecież była ze swoim chłopakiem, który zawsze się o nią troszczył i nie pozwoliłby na to, by coś złego ją spotkało. Na tyle mu ufała.
    – W kieszeni mam latarkę – powiedział i zatrzymał się, a gdy ją wyjęła, to ponownie zaczął kuśtykać, pomagając sobie przy tym jedną kulą.
    – Dokąd idziemy?
    – Na dach – odpowiedział, a jego oczy przy tym dziwnie zabłysły.
    Zdaniem Pauliny, było to mocno przerażające, ale pomimo tego nie miała zamiaru rezygnować z niespodzianki, więc ucieczka tym bardziej nie była jej w głowie.
    „Nie jesteś sama” – serdecznie zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że Ikar potrafił zapaść w jakiś sposób w pamięci i daje mi to też dużo do myślenia, bo pisałam go jako jedno z pierwszych opowiadań w ogóle. Potrafiłam wtedy bardziej skupić się na tym, co istotne, na akcji, fabule i wydarzeniach. Teraz ciężko mi do tego wrócić. Mimo wszystko czasem coś tam sobie skrobnę, ale nie jestem do końca zadowolona z niczego, może kiedyś się to zmieni ;)
      Za opowiadanie o Paulinie mam zamiar zabrać się w ten weekend, więc do usłyszenia! ;)

      Usuń
  3. U mnie też ciężko z weną, więc doskonale Cię rozumiem. I trzymam kciuki, żeby wróciła! ;* A podwójnie trzymam je za to, żeby naszło Cię na napisanie czegoś pozytywnego, bo takiego czegoś tu chyba jeszcze nie było :D
    Ściskam! Trzymaj się ciepło w te brzydkie dni ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i trzymam za Ciebie równie mocno, czekam na kolejny rozdział! ;) O tak, chciałabym, czasem mi się mocno marzy o czymś pozytywnym, ale to niestety nie moje klimaty :P
      Może kiedyś!

      Usuń
    2. Ja mogę poczytać i mniej pozytywne rzeczy, może takie słodko-gorzkie, żeby było mniej wiecej symetrycznie, ale z wielką chęcią bym poczytała, AA :D:D
      zapraszam na nowosć do mnie i pozdrawiam ;p

      Usuń
  4. Heeej, tęsknię za Tobą, AA, za Twoim pisaniem, za perspektywą, za emocjami, jakie wywołujesz, za tym, co powiedziane wprost i niedopowiedziane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, hej ;) Miło mi ogromnie, że o mnie pamiętasz, mam nadzieję, że kiedyś będzie można tu wpaść i przeczytać coś nowego, ale kiedy - nie umiem na to odpowiedzieć :(

      Usuń
  5. Przynajmniej mam co nadrabiać :3
    ~ Shiro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że też przez tak długi czas nie wchodziłam na bloga!
      Przeczytałam wszystkie komentarze i z jednej strony chciałabym na nie odpowiadać, ale z drugiej, wychodzę z założenia, że to tekst lepszy do samodzielnej interpretacji, jak komu się widzi, niż do narzucania wizji piszącego.
      Więc wolę jednak podziękować tutaj za wszystkie i mam nadzieję, że mimo mocnego oderwania od rzeczywistości, tekst nie był aż tak ciężki do przetrwania ;)
      Miło Cię znowu widzieć i jeszcze raz dziękuję! ;**

      Usuń